Piotr Lech | Zbrodniarze w mundurach – Armia Czerwona w Miliczu
21168
post-template-default,single,single-post,postid-21168,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,content_with_no_min_height,select-theme-ver-2.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.3,vc_responsive

Zbrodniarze w mundurach – Armia Czerwona w Miliczu

Dziś ciekawy tekst historyczny młodego doktoranta historii – Pawła Dawidiuka:
Kilkanaście dni temu minęła już 72 rocznica zajęcia Milicza przez wojska radzieckie. W okresie PRL wydarzenie to określano jako wyzwolenie.  Używanie jednak dzisiaj tego terminu, w odniesieniu do wydarzeń z 22 stycznia 1945 r. – można uznać za przejaw  resentymentów  starszego pokolenia lub – co gorzej – ignorancji historycznej. Czerwonoarmiści w Miliczu nie byli z całą pewnością wyzwolicielami. Z zachowanych dokumentów i relacji wynika, iż raczej przypominali niezdyscyplinowanych żołdaków, dokonujących licznych przestępstw. Początkowo ich ofiarami byli Niemcy, a następnie  Polacy, którzy zasiedlali miasto.
Mord na obrońcach miasta
Milicz został opanowany przez wojska radzieckie stosunkowo łatwo. Miasto było bronione czynnie co najwyżej przez 100-150 Niemców. Wśród nich największą liczbę stanowili młodociani członkowie Służby Pracy z Odolanowa, którzy zajęli pozycję w Ratuszu. Po kilkugodzinnej walce  poddali się oni żołnierzom radzieckim. Następnie prawie wszyscy – 70 osób – zostali  rozstrzelani. Niewątpliwie była to zbrodnia wojenna. Egzekucja została dokonana na członkach zmilitaryzowanej formacji, którzy z punktu widzenia prawa wojennego byli żołnierzami. Większość Niemców nie miała nawet 18 lat. Nie była to jedyna zbrodnia popełniona  22 stycznia 1945 r.  Tego samego dnia w Miliczu i jego okolicach zamordowano jeszcze kilkudziesięciu umundurowanych Niemców. W  zajętym przez Armię Czerwoną mieście zorganizowana została komendantura wojenna, która miała zapewnić bezpieczeństwo ludności cywilnej. W rzeczywistości żołnierze radzieccy dopuszczali się licznych aktów przemocy. Powszechnym zjawiskiem były kradzieże i bezmyślne niszczenie mienia. W Miliczu odnotowano wiele zabójstw i gwałtów na osobach narodowości niemieckiej. Plagą tego okresu były również częste pożary wzniecane przez pijanych czerwonoarmistów.
Pod polską administracją
Na początku maja 1945 roku w Miliczu zorganizowano administrację polską. Powołano również Milicję Obywatelską i Urząd Bezpieczeństwa Publicznego. Utworzenie polskich organów władzy w niewielkim stopniu poprawiło stan bezpieczeństwa mieszkańców miasta, jak i całego powiatu. W Miliczu nadal przebywał garnizon Armii Czerwonej, który pod koniec 1945 r. liczył kilkuset żołnierzy. W tym czasie miasto zamieszkiwało nieco ponad 3000 Polaków i  ok. 100 Niemców. Taka duża liczba czerwonoarmistów  utrudniała dalsze zasiedlanie Milicza. Poza tym garnizon radziecki nie płacił za użytkowanie prądu, gazu i wody. Jednak największym problemem były przestępstwa popełniane przez żołnierzy braterskiej armii na obszarze całego powiatu milickiego. Czerwonoarmiści pomimo tego, iż formalnie władza należała już do organów polskich – nadal mordowali, rabowali i gwałcili. Jedyną zmianą było  to, iż teraz ich ofiarami byli najczęściej Polacy.
Statystyka zbrodni
Nawet pobieżna analiza dokumentów z lat 1945 – 1946 pozwala stwierdzić, iż zdecydowana większość przestępstw w powiecie milickim  była popełniana przez żołnierzy radzieckich.. Tylko w listopadzie 1945 roku byli oni sprawcami 4 morderstw (na 5) i wszystkich 4 napadów rabunkowych. Dokonali też jedynego w tym czasie ciężkiego uszkodzenia ciała. Czerwonoarmiści byli też sprawcami wszystkich 5 kradzieży w prywatnych mieszkaniach. Analogiczna sytuacja była również w 11 przypadkach zaboru krów, koni oraz kóz. Przestępstw równie często dokonywali zarówno szeregowi żołnierze, jak i oficerowie. W jednym z raportów Komendy Powiatowej  MO  napisano: Dnia 7.II.46 przechwycono na kradzieży 2 sowieckich oficerów, którzy kradli u ob. Buka Fr., w składzie kolonialnym, przy ul. Stalina 27, w Miliczu. Sprawcy zdążyli zabrać 1400 zł, 2000 papierosów i 5 kg śledzi (…). Dnia 22.II.46 oficerowie radzieccy jadący samochodem (…) napadli na listonosza ob. Januszewskiego Waldemara przeprowadzając rewizję osobistą u wyżej wymienionego, a nie znalazłszy nic zabrali mu torbę pocztową i płaszcz, który rzucili do rzeki.
Bezkarność bandytów
Niektórych zbrodni czerwonoarmiści dokonywali ze szczególnym okrucieństwem. W  dokumencie sporządzonym przez  MO z 1945 roku można przeczytać, że we wsi w pobliżu Milicza : Dnia 22 grudnia (…) dopuścili się nieznani osobnicy w mundurach sowieckich napadu na rodzinie Marchewków, gdzie zgwałcili żonę, następnie zamordowali bagnetami. Wezwany lekarz ze Sulmierzyc orzekł śmierć z pokłucia bagnetem. Mąż denatki również pokłuty bagnetem leży w szpitalu. Dokonujący przestępstw żołnierze radzieccy czuli się bezkarni. Pościgi przeprowadzane przez funkcjonariuszy MO, czasem przy współudziale NKWD, zazwyczaj kończyły się niepowodzeniem. Takie sytuacje znalazły również odzwierciedlenie w dokumentach. W jednym z nich Komenda Powiatowa MO w Miliczu raportowała: Dnia 31.I.46. żołnierze radzieccy napadli z bronią na ob. Czerebę Piotra w miejsc. Niezgoda pow. Milicz zabierając konia i płaszcz. Pościg MO wraz z NKWD został bez wyniku. Dnia 1.II.46. żołnierze radzieccy napadli z bronią ob. Górowskiego Józefa w lesie w miejsc. Niezgoda zabierając mu rower. Sprawców nie odnaleziono.
Likwidacja garnizonu
Zdecydowana poprawa stanu bezpieczeństwa na ziemi milickiej nastąpiła dopiero w listopadzie 1946 r., gdy na rozkaz gen. Rokossowskiego – dowódcy Północnej Grupy Armii Czerwonej w Legnicy – został zlikwidowany garnizon wojsk radzieckich w Miliczu. Mieszkańcy miasta żegnali czerwonoarmistów bez żalu. Należy zaznaczyć, że wyjście wojsk radzieckich zostało przyjęte z ulgą nawet przez komunistów. Co więcej Stanisław Wilanowicz  – I sekretarz Komitetu Powiatowego PPR w Miliczu – oficjalnie twierdził, iż likwidacja garnizonu radzieckiego nastąpiła na skutek jego starań. Czerwonoarmiści opuścili Milicz nie płacąc rachunków za użytkowanie budynków – do czego byli zobowiązani. Poza tym większość z nich była tak zdewastowana, że wymagała kapitalnych remontów. Do końca lat 40. odnotowywano jeszcze przypadki napadów, a nawet zabójstw – ale ich sprawcami byli już żołnierze radzieccy stacjonujący poza Miliczem.
Komunistyczne  obchody
Do końca  PRL w Miliczu w dniu 22 stycznia organizowano specjalne uroczystości. Ich formalnym organizatorem najczęściej były rady narodowe. W styczniu 1965 r. odbyło się  posiedzenie Miejskiej Rady Narodowej z okazji 20-lecia wyzwolenia Milicza. Wśród zaproszonych gości znaleźli się posłowie na sejm, przedstawiciele władz wojewódzkich oraz delegacja oficerów armii radzieckiej. W styczniu 1970 roku zainaugurowano nawet w Miliczu uroczystości związane z 25-leciem wyzwolenia Dolnego Śląska. W rocznicowej akademii wzięli między innymi udział: przewodniczący Prezydium WRN, Zdzisław Karst, zastępca dowódcy Śląskiego Okręgu Wojskowego, generał Mieczysław Mazur oraz oficerowie radzieccy z Północnej Grupy Wojsk. Obchody stały się też okazją do prezentacji  powiatu milickiego w prasie wrocławskiej. Obecność oficerów radzieckich na organizowanych uroczystościach była zgodna z linią PZPR propagującą przyjaźń między Polską i ZSRR. W 1972 roku MRN nadała tytuł honorowego obywatela Milicza oficerowi armii radzieckiej, podpułkownikowi Osipowowi, który, jak stwierdzono w uzasadnieniu, swoją aktywną działalnością na terenie miasta Milicza umacniał i wzbogacał o coraz to nowe treści przyjaźń między narodami radzieckimi i narodem polskim. Ostatnie próby organizowania obchodów wyzwolenia Milicza miały miejsce jeszcze w latach 90. Dzisiaj 22 stycznia powinien być dniem zadumy i modlitwy za pomordowanych przez Armię Czerwoną mieszkańców ziemi milickiej.
Paweł Dawidiuk

 

PLIK PDF – dokument IPN: BU 001708/3325.pdf

Brak komentarzy

Skomentuj