Piotr Lech | Życie szkoły, szkoła życia.
21155
post-template-default,single,single-post,postid-21155,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,vertical_menu_enabled,content_with_no_min_height,select-theme-ver-2.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.3.3,vc_responsive

Życie szkoły, szkoła życia.

Jak powszechnie wiadomo, w Polsce wszyscy znają się na medycynie, piłce nożnej i oświacie. Dlatego każdy nasz rodak jest w stanie bezbłędnie ocenić czy przepisany lek jest właściwy czy nie,  jaki poziom prezentuje piłkarz i czy gra na właściwej pozycji. A już szczególnie wiele kompetencji  przypisujemy sobie w ocenie nauczyciela. I być może słusznie, gdyż materią jego działań jest zawsze najcenniejsza wartość każdego rodzica. Dlatego, gdy padła jakiś czas temu propozycja wielkiego powrotu, do 8.letniej szkoły podstawowej, czyli do tradycji szkoły PRL-owskiej, bo połączonego  ze skasowaniem gimnazjów, spotkała się z dużą aprobatą. Bo rodzicowi 8.letnia podstawówka kojarzy się dobrze, zdążył już zapomnieć rzeczy przykre i smutne, ale został oczywisty sentyment do lat szczenięcych, okresu młodości, gdzie wszystko było lepsze – lata gorętsze, zimy mroźniejsze, cukier słodszy, a oranżada lepsza niż wszystkie napoje świata. Na tak zbudowanym resentymencie, jakich dzisiaj jest pełno – bary PRL, samochody czy meble PRL-u, zafundowano nam powrót do edukacji wprowadzonej w 1948 roku przez administrację sowiecką. Warto przypomnieć, że często stawiana za wzór szkoła  II RP, powstała na mocy reformy Janusza Jędrzejewicza, który między innymi wprowadził do polskiego systemu oświaty  gimnazjum po raz pierwszy w 1932 roku. System ten przetrwał, z przerwą wojenną, do 1948 roku. Kiedy, jak podaje Encyklopedia PWN, nastąpiło przystosowanie systemu edukacji do potrzeb partii:

„Lata 1948–60. Po wyborach do Sejmu Ustawodawczego (I 1947) rozpoczęto przygotowania do wielkiej ofensywy ideologicznej w szkolnictwie, która przybrała na sile 1948. Założenia pracy dydaktyczno-wychowawczej w szkołach miały się opierać na marksist.-leninowskich podstawach; szkoła miała wyrabiać przekonanie o wyższości socjalizmu, wiązać patriotyzm z internacjonalizmem oraz zaznajamiać ze Związkiem Radzieckim jako gł. partnerem i sojusznikiem Polski Ludowej. Nowe programy nauczania wprowadziły obowiązkową (1949) naukę języka rosyjskiego. Równocześnie likwidowano szkoły prywatne; stopniowo usuwano religię z nauczania szkolnego. Wiele społ. instytucji oświat. uległo likwidacji lub zostało poddanych kontroli państwa.”

http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/Polska-Oswiata-Polska-Rzeczpospolita-Ludowa;4575102.html

Dzisiaj nikt nie daje odpowiedzi na pytanie – dlaczego? Dlaczego po 18 latach dokonuje się tak ważkich i znaczących zmian w czymś, co się nazywa systemem edukacji. Szczególnie, że poziom wykształcenia polskiego 16.latka (w zakresie kompetencji kluczowych) jest jednym z najwyższych w Europie. Wszystkie te pożal się Boże „mądrości” o upadku edukacji, o wyższości PRL – owskiej szkoły nad dzisiejszym systemem mają taką samą wartość jak dzisiejsze zachwyty nad PGR-ami. Absolwent gimnazjum to młodzieniec, który ma ogromne kwalifikacje cyfrowe, biegle posługuje się technologią informacyjną, ma podstawowe, a często bardzo wysokie, kompetencje w komunikacji werbalnej, obcej. Wszyscy w języku angielskim, a spora część w angielskim i drugim języku obcym. To często już obywatel świata, znający Europę, bliższą i dalszą,  korespondujący z rówieśnikami na całym świecie, a nierzadko sam podróżujący. Dla którego obsługa konta, zakup internetowy, e-biznes, w tym także gra na giełdzie, nie stanowi większego problemu. Jak go porównać z nastolatkiem z PRL-u, czy nawet z lat 90.?  Być może tamten lepiej się zachowywał? Czyżby? Każdy, kto uczył klasę 8 czy 1 na poziomie zawodowym a nawet licealnym, wie, że katalog grzeszków, używek, fantazji już wówczas był właściwie nieograniczony. Ze sprawami karnymi włącznie. Przekonanie, że wszystkie negatywne zachowania, elementy patologii, można wyeliminować poprzez to, że młodzież będzie w jednym budynku z dziećmi, w tym 6-7. letnimi, jest tyleż naiwne, co motywowane dyletancką intuicją. Wg zasady – tak się mnie wydaje… A że nikt tego nie sprawdził, nie przeprowadził pilotażu, więc w przypadku krachu, wielkiego zaskoczenia nie będzie. Tym bardziej, że całe to zamieszanie zostało zgodnie zdruzgotane przez ekspertów, autorów podręczników, autorów programów, nauczycieli akademickich, nie mówiąc o korporacjach samorządowych, stowarzyszeniach nauczycielskich, menedżerskich, itp. Z opinii eksperckich wyłamał się jeden głos. PiS-u. Jaką wartość mają te opinie wystarczy przeczytać (jeśli ktoś musi) wpisy Janusza Łabudy, głównego eksperta od oświaty Ziemi Milickiej. Nauczycielom gimnazjów, ale i wszystkim pozostałym, szczególnie polecam kwiat myśli o „rozbuchanych kadrach” w szkołach czy patologicznych gimnazjach. Tak przejawia się szacunek dla pracy nauczyciela, tak wygląda szacunek dla człowieka.

1 Comment

  • Miliczanin z Zabarycza

    24.01.2017 at 19:28 Odpowiedz

    Brakuje puenty. Co z oświatą w gminie? Szkoła w Miliczu jedna, czy dwie? To gorączkuje nas, rodziców

Skomentuj